Klucz doświadczania

Kiedy zaczynałam, nie zastanawiałam się, czy wystarczy mi sił i zapału. Chciałam po prostu pisać. Wiedziałam, że nie trafię do wszystkich i nie wszystkich pisaniem zdobędę, bo dla jednych to koślawe, dla innych mało interesujące. Czas pokazał, że regularne pisanie mi nie wychodzi, a wena nie zawsze jest, że czasem potrzeba zatrzymania i ciszy. Traktowałam … Czytaj dalej…

O tekście.

Nie potrafię żyć bez tekstu. Jest fundamentem wszystkiego, co robię. Dużo piszę, ale nie tak dużo mówię. Piszę i czytam. Czytam i piszę. Pisemna wypowiedź pozwala cofnąć to, co napisane, skreślić, zmienić, poprawić. W przeciwieństwie do improwizowanej, ustnej wypowiedzi, w której to, co powiedziane zostaje powiedziane. A więc pisanie ma niezwykłą moc. Dla piszącego i … Czytaj dalej…

Gest radykalny

Kiedy byłam w Nowym Jorku, mieszkałam w bardzo starym brooklyńskim domu, którego właścicielami od ponad dwudziestu lat było małżeństwo przybyłe z Kalifornii. Wcześniej w tym domu musiało mieszkać wiele pokoleń, które wypełniały go swoimi rzeczami, zwyczajami, rozmowami. Dom chłonął ich historie, poddawał się zmianom i trwał w swojej nie – ruchomości. Pomyślałam wtedy, pamiętam, że to … Czytaj dalej…

Bez obrazu

Nie wiem w jakich okolicznościach trafiłam na The slow science manifesto. Ale kiedy go przeczytałam, pomyślałam, że nie jestem sama. Zrobiłam z nim to, co często robię z tekstami dotyczącymi innych niż architektura dziedzin. W miejsce słowa nauka, wstawiłam architekturę, przeczytałam na nowo i… potraktowałam jak własny manifest. Tak, architektura jako nauka i jako szuka potrzebuje … Czytaj dalej…

Nowy Jork: brooklińskie schody

Brooklyn ma w sobie coś… holenderskiego. Jest przyjazną przestrzenią, o dobrych, ludzkich proporcjach, z dużą ilością wielkich, starych drzew, które sprawiają, że bądź co bądź szerokie ulice nabierają kameralności, momentami zyskując sufit z zielonych koron. Wiele budynków ma rodzaj przedproży, odkrytych lub zabudowanych schodów wysuniętych poza ich obrys. Ciekawe, że schody są różne – jedne biegną dokładnie na wprost wejścia, … Czytaj dalej…

Nowy Jork: metamorfoza sezonu

Nowy Jork mnie przytłaczał, ale jednocześnie nie pozwalał być obojętną i zniechęconą. Długi lot i zmiana czasu dawały mi w kość. Budziłam się o trzeciej nad ranem lokalnego czasu gotowa do wyjścia. Popołudniu mogłam zasnąć na ławce. Ale Nowy Jork nie pozwala spać. Jest jak wciągająca książka, którą czyta się do późna mimo, że trzeba … Czytaj dalej…

Nowy Jork: pokój na książki

O tym budynku napisano już bardzo dużo. Krytycznie i z entuzjazmem. Budynek ikona – Nowojorskie Muzeum Guggenheima, zaprojektowane przez Franka Lloyda Wrighta. Dlaczego o nim piszę? Ponieważ postanowiłam sama z nim się zmierzyć, sprawdzić czy rzeczywiście ma tyle mankamentów… Najbardziej jednak chciałam sprawdzić czy mnie czymś poruszy, czy odkryję w nim coś, co zabiorę ze … Czytaj dalej…

Nowy Jork: gorące pragnienia

Jesienny Nowy Jork jest ekscytujący. Wypełniony ludźmi i światłem. Ciepłem zapachów, które otulają i zachęcają, by zawrócić, kiedy przechodzi się obok kawiarni. Więc wchodzę do niewielkiej brooklyńskiej cafe, którą polecił mi miły człowiek w metrze i zamawiam caffe latte nouveau w rozmiarze medium. Zapominam, że amerykańskie medium nie oznacza tego, co miałam na myśli. Rozumiem … Czytaj dalej…

Nowy Jork: rdzawy posmak miasta

Bardzo czekałam na tę podróż. Jechałam zupełnie sama. Dziesięć dni fantastycznej, wymarzonej podróży do świata, w którym nigdy nie byłam, który był dla mnie pociągającą zagadką. Do tygla, o którego ekscytującej mieszance dotąd tylko czytałam. Wreszcie, na początku listopada, kiedy tu już wszystkie liście opadły i funkcje świata zdawały się ustawać na zimowy moment, wsiadłam do samolotu, by … Czytaj dalej…

Okno z widokiem

Okna. Przynależne wnętrzu i zewnętrzu elementy fasady. Z jednej strony nadają rytm fasadzie od strony ulicy, z drugiej strony kadrują obraz zewnętrza, który wpada do środka i ma ogromny wpływ na nastrój i wyraz wnętrza. Chcę dziś o nich napisać, bo całkiem niedawno zachwyciłam się oknem w domu przyjaciół. A właściwie nie samym oknem, ale … Czytaj dalej…

Złote spękania

Tradycyjna japońska technika naprawiania spękanych ceramicznych naczyń – kintsugi – staje się dziś dla mnie inspiracją do spojrzenia na architekturę. Kintsugi znaczy dosłownie „łączyć złotem”, a sama technika polega na sklejaniu fragmentów ceramiki tak, by uwidocznić powstałe łączenia poprzez dodanie złota. W ten sposób spękania przestają być mankamentem, uwypuklają się i pozostają zauważalne, jednak ich … Czytaj dalej…

Stare miasta

Dziś dla mnie ważny wieczór. Za chwilę, podczas PechaKucha Night Warsaw vol.20, będę miała okazję mówić o tym, czym się zajmuję, nad czym pracuję w Pracowni Projektowania Wnętrz Miejskich w gdańskiej ASP: o mieście, o formie i de-formacji. Tym razem odbywa się w przestrzeni Domu Innowacji społecznych Marzyciele i Rzemieślnicy, co tym bardziej cieszy, bo miejsce … Czytaj dalej…

Duch miejsca

Często mówi się o tym, że jakieś miasto albo miejsce ma atmosferę, klimat, a innemu go brak. Jak to poczuć? Co kryje się za tym „genius loci”? Nic materialnego, raczej jakieś cechy, odczucia płynące jednak zarówno z kontaktu z materialnością miejsca, jak i jego historią, znaczeniem. Miejsce to już coś oswojonego, poznanego, to nie tylko … Czytaj dalej…

Trudne melodie

Muzyka i architektura. Architektura i muzyka. Napisano i powiedziano już tyle w tym temacie. Jest rytm i harmonia i nawet cisza na swój sposób i tu i tam. Jak to jest, że jedne melodie zapadają nam tam bardzo w głowę, że słyszymy je długo po koncercie? Albo dlaczego są takie, których możemy słuchać w kółko, … Czytaj dalej…

Cisza zaułków

Starzy ludzie mają w sobie specyficzny spokój wynikający z życiowych doświadczeń. Niczego nie muszą udowadniać, niczego nie muszą bronić. Ich ciała i umysły niosą historie, o których młodzi mogą czasem tylko pomarzyć. Ich niespieszność wynika nie tylko z fizycznego niedomagania, często po prostu nigdzie im się nie spieszy. Przypomina mi się obraz panów, których mijam … Czytaj dalej…

O opisywaniu

Przez ostatnich parę tygodni wymieniłam prawie trzydzieści maili z autorką bloga Artepretensja. Pisałyśmy o pisaniu. O pisaniu o architekturze. Większość popularnych czasopism architektonicznych prezentuje najnowsze realizacje, dodając obok po prostu opis tego, co widoczne na obrazkach oraz kilka słów o technologii prezentowanego budynku. Czasami jakiś detal, jakieś zbliżenie. Zdjęcia zwykle nie pokazują ludzi, choć przecież … Czytaj dalej…

Spowolnienie

Dobrze czasem, a może na zawsze, zdecydować o trudniejszej drodze. Piękna(nie tylko wizualnie) architektura jest zwykle trudna właśnie, nieoczywista i wymagająca. – tak zaczęłam moją kartkę z zimowych wakacji. Drewniany dom stoi na wzgórzu. Samochód zostawia się na dole, przy strumieniu. Dalej można już tylko iść lub jechać terenowym autem. Zimą cięższe bagaże albo zakupy układa … Czytaj dalej…

Lapidarium

Architektura, która wywołuje pragnienie przebywania w jej otoczeniu lub w niej samej, onieśmiela i wzrusza. Trochę jak mały przedmiot, pamiątka, kamyk, którego nie sposób wyrzucić, bo kontakt z nim, zapach, dotyk wywołują jakieś wspomnienie. W niektórych domach są specjalne miejsca, zwykle półki, czasem pokrywa pianina albo celowo przygotowane szafki, w których ustawiane są „lapidaria” – … Czytaj dalej…

Tak mało

Tak mało powiedziałem. Krótkie dni. Krótkie dni, Krótkie noce, Krótkie lata. Tak mało powiedziałem, Nie zdążyłem. Serce moje zmęczyło się Zachwytem, Rozpaczą, Gorliwością, Nadzieją. Paszcza lewiatana Zamykała się na mnie. Nagi leżałem na brzegach Bezludnych wysp. Porwał mnie w otchłań ze sobą Biały wieloryb świata. I teraz nie wiem Co było prawdziwe. *   *Czesław … Czytaj dalej…

Zobaczyć miejsce

Znaczący odcień jaki dzieli słowo „zobaczyć” od słowa „widzieć”, ginie w innych językach – francuskim, włoskim, niemieckim czy angielskim, sprowadzany potocznie do samego widzenia – voir, vedere, albo see, sehen. Tymczasem „zobaczyć” może wyrażać zarówno olśnienie, jak i zrozumienie. Nie traci świeżości szybkiego spojrzenia, a równocześnie oznacza, że po części wiadomo już, na co się … Czytaj dalej…

Okolicznik miejsca

Mam „swoje” miejsca. Każdy chyba je ma. Szczególne, w których wracają wspomnienia albo widać coś więcej. Zwykło się mówić, że historie dzieją się w jakiś miejscach. Zdarzenia, sprawy, rzeczy, ludzie.. – wszystko to gdzieś lokujemy. Okolicznik miejsca jest zatem w języku bardzo potrzebny. Literatura ocieka, czasami bardzo szczegółowymi, opisami miejsc, w których dzieją się historie … Czytaj dalej…

Dopełnianie

Jedna z wąskich uliczek najstarszej części Barcelony odkrywała przede mną swoją tajemnicę. Za starą fasadą rozpoznawałam nowe formy. Zdawały się być przyklejone do niej. Bramny przesmyk pod budynkiem prowadził mnie na drugą stronę, na inną uliczkę. Stamtąd budynek wyglądał już zupełnie inaczej. Patrząc na niego byłam jednak przekonana, że nadal tu należy, że czerpie z tego co … Czytaj dalej…

Z bliska

Stare miasta nie są wygodne, nie są łatwe. Wymagają uważności i spowolnienia. Często w ich centralnych częściach nie można poruszać się samochodem, a kamienne posadzki nie nadają się na szpilki. Tu nie ma mowy o pośpiechu. Wąskie uliczki wymagają niepisanej umowy między mieszkańcami, opartej na dyskretności. Wszystko jest tak blisko siebie, a jednak pozostaje ukryte, niedostępne. Kontakt … Czytaj dalej…

Tożsamość muszli

Nie ma dwóch jednakowych. Każda inna. Setki małych muszelek wyrzucanych przez wiosenne morze. Niewielka, ceramiczna miseczka stojąca na mojej półce jest wypełniona nimi po brzegi. Lubię je czasem wysypać i wziąć do ręki każdą z osobna. Ustawić obok siebie. Niby takie same… Nie. Każda inna. Dlaczego piszę o muszlach? Bo są jedną z moich inspiracji. I potwierdzeniem tezy, że piękno tkwi w … Czytaj dalej…

Mury miejskie

Jeśli spojrzeć na miejskie wnętrze jak na pustkę wydrążoną w masie muru, okaże się, że jej objętość jest bogata w zapach, dźwięk, barwę, kontrast, stając się przez to jeszcze bliższa. Juhani Pallasmaa w swojej książce „Oczy skóry” stwierdza, że to widzenie peryferyjne, a nie skupiony wzrok, może nas naprawdę zanurzyć w „ciele” świata. Ciało świata, … Czytaj dalej…

Dwadzieścia par rąk

Najbardziej upalny dzień lata, prawie 40 stopni w cieniu. W hucie szkła jeszcze cieplej, choć tam przynajmniej cień i dużo wody, więc upał nie jest tak nieznośny. Zwiedzam. Jak należy, z biletem, w grupie, z przewodnikiem. Patrzę jak powstają kryształowe kieliszki, wazony i kolorowe ptaszki do postawienia na półce. Najpierw w formie gorących baniek dmuchanych … Czytaj dalej…

Laboratorium

W popołudniowym upale, zmęczona wcześniejszą wędrówką, zeszłam kilkaset metrów w dół drogą, by dotrzeć do domu-zameczku – historyzującej, neorenesansowej budowli. Czyli w rejony architektoniczne, które zwykle omijam szerokim łukiem. W dodatku o jego mieszkańcu nie wiedziałam nic. Może powinnam? W końcu to noblista. Tyle, że niemiecki. I z literatury. Ale ponieważ akurat trafiłam na “darmowe … Czytaj dalej…

Socjalne piękno

Kiedy zobaczyłam ten budynek na stronach Archdaily, na które zaglądam bardzo często (i bardzo polecam wszystkim, którzy chcą przyjrzeć się naprawdę dobrym i niebanalnym realizacjom), wiedziałam, że muszę koniecznie skontaktować się z architektami, którzy go zaprojektowali i zapytać o kilka ważnych spraw. Widzę w tym socjalnym budynku (Pamplona, Hiszpania) piękną realizację idei architektonicznego dialogu, ciągłości i odpowiedzialności … Czytaj dalej…

Dotknięcie detalu

Dotknąć, poczuć budynek.. Ale jak? Tak po prostu podejść i przyłożyć rękę albo oprzeć się, przysiąść na stopniach? Tak fizycznie zetknąć się z nim? Czy może chodzi o zrozumienie? Mówi się o „dotknięciu problemu”, czyli zauważeniu, dostrzeżeniu jakiejś sprawy. Myślę, że jedna i druga interpretacja dotyku/dotknięcia będzie tu na miejscu. Detale decydują o tym jak … Czytaj dalej…

Rzymskie statki i jedna fotografia

  Statki, które mijają się nocą, w przelocie do siebie coś mówią. Daleki znak, syreny zew, co znów w ciemnościach się gubią. Tak i my w życiu oceanie mówimy, a ktoś nas słyszy, Spojrzenie tylko, tylko głos, tylko znak – potem znów ciemność i cisza.   Henry Wadsworth Longfellow (1807–1882)  (tłumaczenie: Zofia Chądzyńska) Ten wiersz … Czytaj dalej…