Niezwykły jest ten budynek. Niezwykły i zaskakujący. Zaskakujący mnie. A może raczej ja sama siebie zaskoczyłam w konfrontacji z tym budynkiem. Surowy, na pozór zimny i ostry. Nie lubiłam takich budynków. Nie widziałam w nich piękna, którego szukam. A jednak ten, kiedy przestudiowałam go na wskroś, od zewnątrz i bardzo dokładnie wewnątrz, wydał mi się nie tylko ciekawy, ale po prostu…ciepły.
Kiedy stoisz na placu wewnątrz kompleksu Staatliche Akademie der Bildenden Künste Stuttgart w kampusie Weißenhof, z trzech stron otaczają Cię budynki. Każdy z nich z innego okresu. Czwartą pierzeję stanowią ściany kamienic miasta, zaraz za ulicą. Plac nie jest ani za mały, ani za duży. Pomieści gości imprezy kończącej rok akademicki, kilka foodtrack’ów, niewielką scenę. Jest kameralnie otoczony ścianami budynków Akademii. Można usiąść na prototypie ławki, na trawie, pod drzewem i w słońcu, zajrzeć do pracowni malarskich, warsztatów. Dobre miejsce tworzące twórczy ferment, jakże potrzebny…
Kiedy wchodzisz na ten plac widzisz od razu masywny budynek Wydziału Architektury – Naubau 1*. To, co przykuwa uwagę to warstwowa elewacja, którą można jednak nazwać fasadą. Betonowe pionowe i poziome „żyletkowe” elementy wystają z niej niejako, choć tak naprawdę stanowią odrębną strukturę jedynie zaczepioną do zasadniczego „ciała” budynku. Kiedy jesteś w środku, w gorące, słoneczne lato, doceniasz to rozwiązanie. Wysunięte na około metr elementy zacieniają okna i dają odpocząć oczom…

Więc jesteś w środku. Jest ciepło i zaskakująco kameralnie. Nic nie jest płaskie. Szlachetne lite drewno, czarna stal i mocny, ale przyjemny beton mieszają się i nawarstwiają tworząc przedziwnie harmonijną mozaikę, która w każdym kadrze układa się w ciekawy wzór. Pod nogami na parterze masz kamienne, zielonkawe płyty, wyżej – szlifowany beton, a gdzieniegdzie na ścianach zobaczysz nieotynkowane pustaki.

To, co zachwyca to genialna przestrzeń wspólna – w budynku i wokół niego. Wewnątrz – zbudowany wokół ogromnych schodów system korytarzy i przestrzennych nisz, w których można spotkać się, porozmawiać, posiedzieć. Jest cicho. Nie dlatego, że rok akademicki się skończył. Jest cicho, bo ta architektura prowokuje ciszę, spowolnienie, skupienie na detalu, na kwintesencji, esencji, na tym, co ważne…

* architekci: Manfred Aichele i Peter Schenk. 1968. od 2018 roku na liście chronionych obiektów