Nowy Jork: pokój na książki

O tym budynku napisano już bardzo dużo. Krytycznie i z entuzjazmem. Budynek ikona – Nowojorskie Muzeum Guggenheima, zaprojektowane przez Franka Lloyda Wrighta. Dlaczego o nim piszę? Ponieważ postanowiłam sama z nim się zmierzyć, sprawdzić czy rzeczywiście ma tyle mankamentów… Najbardziej jednak chciałam sprawdzić czy mnie czymś poruszy, czy odkryję w nim coś, co zabiorę ze sobą z powrotem.

To co stało się w tej przestrzeni we mnie zawdzięczam Agnes Martin – amerykańskiej artystce, której prace właśnie były wystawiane na spiralnej galerii wnętrza muzeum. To jej dzieła i nagrania jej wypowiedzi, których słuchałam w trakcie poruszania się po galerii, prowadziły mnie i pokazywały budynek z różnych perspektyw.

Więc jaki jest ten budynek? Wciągający i przedziwny. Wciągający nie tylko przez swoją spiralną strukturę, która prowadzi ku górze i nie pozwala obojętnie spoglądać w dół. Zaraz na początku wielkiej rampy, znaleźć można niewielkie wejście prowadzące do małej czytelni. Czułam, że znajdę tę przestrzeń. Nie wiedziałam, że jest, ale przeczuwałam, że Wright musiał ją zaprojektować. I bardzo ją polubiłam. Ze słuchawkami na uszach słuchałam Agnes Martin, która opowiadała o tym czym jest sztuka:

When I think o art, I think of beauty. Beauty is the mystery of life…*

Spędziłam w tej cichej, przytulnej, niewielkiej czytelni prawie godzinę. I zapragnęłam mieć taką własną przestrzeń – osobny pokój na książki.

Pełne balustrady wielkiej rampy są niskie, dotykałam ich krawędzi biodrem i czułam, że muszę być czujna. Oddalałam się zatem od powieszonych dzieł z lekkim lękiem, że nie zorientuję się, uderzę o cienką balustradę i wypadnę powodując zamieszanie na dole, które ktoś uzna za jakiś performance..

Niektóre zetknięcia ścian, tworzące niewygodne, zupełnie nieużyteczne ostre kąty, budziły moje zaciekawienie. Jest ich całkiem sporo. Ktoś mógłby powiedzieć, że to zmarnowana przestrzeń. Ale czy naprawdę musimy wszystko wykorzystać, użyć? Może dzięki temu lepiej widać strukturę tego budynku i łatwiej go zrozumieć będąc wewnątrz?

Tymczasem Agnes Martin mówi mi do ucha:

You can see that you will have to have time to yourself to find out what appeals to your mind. While you go along with others, you are not really living your life. To rebel against others is just as futile. You must find your way. Happiness is being on the beam with life – to feel the pull of life. *

Spiralna rampa prowadząca w górę na samym końcu każe zawrócić, nie ma kontynuacji. Jak to, Frank, dlaczego tak? Sądziłam, że mnie poprowadzi dalej. Tymczasem rozczarowanie. Wolę tę małą przestrzeń czytelni. To najpiękniejsze co znalazłam w tym budynku. Zabieram ze sobą.

edit: Jak się okazuje ten budynek należy zwiedzać od góry, schodząc w dół. Tuż po wejściu trzeba wjechać windą na górę i zejść rampą w dół. Nie ma wtedy rozczarowania brakiem kontynuacji. Dlaczego więc oprowadzanie zaczyna się na dole? Hmm.. konfuzja.

*cytaty pochodzą ze strony AmericanCyborg.org, pełny tekst „Beauty is the mystery of life” Agnes Marin do przeczytania tutaj.

> więcej o Agnes Martin i jej pracach: tutaj na portalu Artsy.net

← Previous post

Next post →

2 Comments

  1. Struktura budynku faktycznie wydaje się być wciągająca – dosłownie. Nietypowe i dzięki temu pociągające. Sam bym to chętnie prześledził. :>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *