Słuchałam niedawno ciekawej rozmowy z Wojciechem Jagielskim. Rozmawiała Weronika Wawrzkowicz, którą bardzo cenię za wnikliwość i umiejętność słuchania. Gdzieś w środku tej rozmowy pada pytanie o ulubione miejsca, te, które warto trzymać w sekrecie, tylko dla siebie. Wojciech Jagielski mówi:

Każdy z nas ma jakieś swoje ukochane miejsca, później przy stole chwali się[nimi], a później przyjeżdżają inni…

Myślę o tym, bo sekretność to kategoria, która chyba najszybciej znika ze współczesnego krajobrazu medialnego. Sekretność nie generuje zysków tak szybko jak bycie otagowanym i linkowanym. To nieujawnianie się wszem i wobec jest bardzo trudne, wymaga dojrzałości i decyzji o pewnego rodzaju ascezie, medialnym poście. Sekretne miejsca, których adresu próżno szukać w internecie, wbrew pozorom wciąż istnieją i mają się całkiem dobrze. To miejsca, do których prowadzi ktoś inny lub jego wskazówki. Niebylejakie, ze swoimi tajemnicami, analogowe można by rzec. Dzieją się w nich rzeczy, które pamiętam dłużej, mocniej. Czasem to zdarzenia i obrazy nie do powtórzenia. Tylko tam i wtedy. Mam jakiś opór przed fotografowaniem ich, wolę zarejestrować dźwięki, zrobić szkic, doświadczyć. Czasem po prostu zostawiam je w pamięci, robię niewielką notkę w kalendarzu.

Miejsca, o których myślę, nie wykładają od razu pełni swojej „oferty”, pozwalają się odkrywać, zadawać pytania o relacje, wnikać wgłąb swoich tajemnic. Być może zdradzą swoje najgłębsze sekrety uważnemu obserwatorowi. Ale to jeden z wielu aspektów sekretności, najbardziej zależny od tego, co zrobi ten, który patrzy – czy zdradzi tajemnicę dalej czy zatrzyma dla siebie.

Sekretność to również kategoria należąca do materii, do fizyczności budynków. To w fasadzie, będącej na styku wnętrza i zewnętrza, w jej grubości, załamaniach, zetknięciach, wgłębieniach muru, można odkrywać ślady, które prowadzą do tajemnicy zrozumienia architektury.

Jacek Dominiczak w swoich tekstach wiele miejsca poświęca kategorii ukrytego. Pisze o przestrzeni miasteczka Schwabisch Hall:

(…)relacje tych budowli są nie tylko zewnętrzne, ale też wewnętrzne: skryte i sekretne. Widzisz to już na ulicy pełnej fizycznych gestów bliskości, jakimi wzajemnie obdarzają się fasady. Ale czujesz to też, gdy zdajesz sobie sprawę, że nie do przewidzenia są relacje budowli ukryte za ich licami. Swoboda wzajemnego dotyku, ich łatwa zdolność odstąpienia od rygorystycznie prostokątnych rzutów, swoboda w zmianie grubości ścian i murów – wszystko to powoduje poczucie sekretności, wielkiej ukrytej mocy, być może obiecuje spełnienie nie-możliwego.

 

 

fotografie: Annie Spratt