Znów przyglądam się planowi, studiuję go już naprawdę długo. Za każdym razem, przy każdym spojrzeniu odnajduję coś nowego, coś ciekawego (pisałam kiedyś, że bardzo przydatne do tego typu badań jest GoogleEarth; tym razem polecam też wszelkie miejskie serwisy geodezyjne i kartograficzne, np. łódzki GIS i jego mapy historyczne).

Znów Łódź, moje miasto. Spaceruję oczami po Starym Mieście, które niewiele ma wspólnego ze swoją dawną strukturą. Z dziewiętnastowiecznego układu pozostało niewiele, kilka kamienic, kilka ulic. O jeszcze wcześniejszym układzie przypomina jedynie kościół i plac, na którym stoi oraz Rynek. Tymczasem obecne łódzkie Stare Miasto ma swoje cztery punktowce i ceglane bloki z lat 50′, pomiędzy którymi można odnaleźć dawne przejścia, ścieżki, wydeptane piesze połączenia. Spacer zaułkami pozwala zobaczyć jak bardzo zmieniło się Stare Miasto, jakie było. Kiedy się w ten sposób ogląda tę część miasta, można odczuć dawny układ. Nic jednak tak bardzo nie ułatwia zrozumienia specyfiki tego miejsca jak porównawcze spojrzenie na plany miasta.

Ta gęsto zabudowana część miasta niewiele różniła się od sąsiadującego z nią Śródmieścia, z dostojną Piotrkowską i okolicami. Tu również stały kamienice, jedna przy drugiej, jedne z bogatym ornamentem, inne skromniejsze. Stary Rynek, zielony od klombów i drzew, otaczały niewielkie budynki. To, co widać dziś, to już w większości zabudowa powojenna. To miejsce nie miało szczęścia. Wciągnięte w ogromny obszar getta, nosi w sobie piętno wojny, a raczej tego, co stało się tuż po niej, kiedy wyburzono olbrzymią ilość budynków w imię funkcjonalnej modernizacji. Pokaleczone i rozbite, ma jednak szansę na odrodzenie. Nigdzie indziej w Łodzi nie ma takich ujęć i kadrów, nakładających się widoków. Wszystko jednak osnute szarością, potęgującą poczucie bycia w „strefie zapomnianej”..

O Łodzi pisze dziś również Kasia Kurak, na swoim blogu Travelsfool. Warto tam zajrzeć, bo to relacje wnikliwe i pełne podróżniczej pasji, z wieloma cennymi wskazówkami i przydatnymi informacjami.