Wiosna w Rzymie jest piękna – rześka, ale słoneczna. W tym roku bardzo trudna dla mieszkańców miasta. Na Campo dei Fiori w „czasie zarazy” życie próbuje toczyć się dalej. Swoje kramy wystawili sprzedawcy, czekając na pojedynczych kupujących. Parasole restauracji i kawiarni dają cień, w którym nikt się teraz nie skrywa. Jest pusto i cicho. Widać jak cień przesuwa się po nagrzanym placu. Za murami budynków, ponad parterem, uchylają się okiennice, by wpuścić trochę słońca do wnętrz i pozwolić domowym odgłosom wydostać się do przestrzeni placu. Sygnały, że miasto trwa. Rytm dnia pulsuje w podwórzach kamienic – zasłony wyciągane przez wiatr przez okna balkonów dają znać, że ktoś wstał, że zaraz wyjdzie, by powiesić pranie albo napić się kawy spoglądając w niebo. Balkony, jak zwykle, pełnią rolę łączników między wnętrzem i zewnętrzem, tym, co prywatne, a tym, co publiczne.
Na placu przed Panteonem nie ma dziś tłumów. Właściciele otwartych sklepików wypełniają czas grając ze sobą w piłkę na pustej kamiennej posadzce. Wieczorem, pośród budynków, rozlegnie się śpiew, którego nic nie zakłóci. W architektonicznych, starych, grubych ramach będzie niósł się daleko.

W czasach zarazy miasto nie jest puste i nieruchome. Życie mieszkańców przeniosło się do wnętrz, toczy się prywatnie. Mury dają schronienie.

*źródło zdjęć: Skyline webcams https://www.skylinewebcams.com/pl/webcam/italia/lazio/roma/campo-de-fiori.html