Jestem miejską tropicielką śladów. Używam do wstępnego tropienia map, głównie satelitarnych, np. Google Earth, ponieważ na nich najłatwiej dostrzec zagadki miejskich przestrzeni. Czasami przydają się też mapy topograficzne, dostępne dla większości dużych miast w sieci, na stronach urzędów, wydziałów geodezji czy katastru, z dokładnymi informacjami o położeniu budynków. Jeśli ktoś poszukuje śladów przeszłości, to niezbędne są mapy archiwalne czy zdjęcia lotnicze (wspaniałe zdjęcia przedwojennej i tuż-po-wojennej Warszawy można znaleźć przesuwając suwak czasu na Google Earth), które bardzo często są niezwykle precyzyjne i w świetnej jakości.

Uwielbiam to robić – poszukiwać zagadek, przyglądać się, badać. Za każdym razem kiedy wybieram się w podróż robię to samo – przeglądam plany miast, szukam miejsc, w których coś mnie zaciekawi i tam kieruję swoje kroki, by sprawdzić czy to, co widzę na mapie jest widzialne w przestrzeni trójwymiaru miasta. Od pewnego czasu badam Łódź i Barcelonę – dwa miasta, które pod wieloma względami są sobie bliskie. W trakcie badań natykam się na niespodzianki, które trudno byłoby mi dostrzec gdyby nie wymienione podstawowe narzędzia badacza przestrzeni.

Każdy kto był w Łodzi i miał okazję zaglądać w podwórka przy Piotrkowskiej – głównej ulicy miasta, być może zauważył „skośne” układy budynków wewnątrz miejskich kwartałów. Frontowe części budynków przynależą ulicy i są, jak należy, równoległe do ulicy. Ale już oficyny i tworzące się między nimi podwórka – są skośne, tworząc czasem naprawdę ciasne układy, okna-w-okna w narożnikach podwórek. To ślad po dawnym układzie pól. Pospiesznie tworzony XIX-wieczny plan szybko rozwijającego się miasta, zbudowany z prostokątnych kwartałów, zaadaptował w ten sposób zastaną sytuację. Warto tam zajrzeć(najwyraźniej widać tę sytuację w kwartale Piotrkowska-Zielona-Zachodnia-Więckowskiego), jeśli tylko bramy podwórek będą otwarte, i poczuć ten wygięty układ.

Podobna sytuacja zdarzyła się w Barcelonie. Regularna, prawie idealnie kwadratowa siatka plany Cerdy (również z XIXw.), objęła swoim zakresem oddalone od starej Barcelony, mniejsze osady, między innymi – El Clot. Badając archiwalne mapy dostrzegłam, że w regularności tej siatki pojawiają się odkształcenia, jakby blizny zrastających się układów. Monumentalna siatka Eixemple(nowej Barcelony) dokładnie otoczyła drobniejszą strukturę, zostawiając jej jednak przestrzeń do istnienia. Również tu widać ślady starego układu wewnątrz miejskich, nowych kwartałów. Co więcej – w trójwymiarze miasta widać bardzo dobrze spotkanie tych dwóch układów i wymianę jaka nastąpiła, by powstawało zwarte, spójne miasto. Będę o tym pisać niebawem, bo to długa opowieść…

Wystarczy dobrze się przyjrzeć, by dostrzec te subtelne deformacje dziejące się na poziomie planu miasta. Ciekawość tej przestrzeni stała się początkiem moich badań i odciągnęła uwagę od turystycznych atrakcji tego miasta na bardzo długo.